Death Note

Napisany przez admin
 dnia 27 maja, 2011 w 

Death Note, L., Kira, anime, kryminał, recenzTytuł: Death Note
Czas Trwania: 37 odcinków po 23 minuty

Od wieków słyszy się o Bogach Śmierci. Często nawiązują do tego książki, filmy oraz gry fantasy. Ten motyw również często jest zaczerpnięty jest na potrzeby anime. Tak o to, tymi dwoma słowami, można ogólnikowo opisać całą serię.

Gdy czytałem opis na Internecie, nie widziałem w tym nic pasjonującego. Wydawało mi się to mocno naciągane anime, toteż długo zwlekałem z jego obejrzeniem. Gdy po obejrzeniu kilku odcinków, które jednak wzbudziły na mnie pozytywne odczucie, opisałem anime koledze, stwierdził, że jestem nienormalny, oglądając coś takiego. Jednak i on obejrzał to anime. Było to zarazem jego pierwsze, jednak zachwycał nim się długi czas. Cóż, widocznie oboje jesteśmy nienormalni, bo okazało się, że to jedna z najlepszych serii, jaką miałem okazję oglądać.

Dość tych słów wstępu, przejdźmy do ogólnego opisu. Głównym bohaterem jest Yagami Raito, uczeń liceum. Już w pierwszym odcinku dane jest mu trafić na tytułowy ?Notatnik Śmierci?. Nie wierzył w jego działanie, lecz w końcu wypróbował go, by utwierdzić się w tym przekonaniu. Jednak notatnik zadziałał i Raito zabił pierwszą osobę. Zabezpieczył się tym, że zamordował bandytę, czyli w jego przekonaniu osobę, która zasługiwała na śmierć. Tak rozpoczęła się tajemnicza seria zabójstw przestępców. Jednak jak można się domyślać w wstępie ? notatnik nie był dziełem ludzi, ani oni też nie powinni być ich właścicielami. W pokoju Yagami?ego zjawia się Ryuuk, czyli Shinigami, będący właścicielem zabójczej broni. Napięcie wzbudza dopiero pojawienie się tajemniczego ?L.?, detektywa, który postanawia odszukać zabójcę zbrodniarzy.

Wszystko dzieje się w Japonii, w czasach współczesnych. Dane jest nam również widzieć, wyniszczały świat Bogów Śmierci.

Oryginalnym jest to, że główny bohater niekoniecznie jest tym dobrym. Mimo wszystko na pewno znajdą się jego sympatycy, którym spodoba się ten charakter. Do tego genialny, można nazwać go również dziwnym, L., czy również Shinigami. Piszę tą recenzję ponad dwa miesiące od obejrzenia tego tytułu ? pomimo tego pamiętam je ze szczegółami! Tak więc myślę, że nie tylko mnie zapadnie w pamięć na długi czas, lecz również wy nie zapomnicie o tym tytule.

Bardzo podobało mi się wykonanie anime. Na całokształt składa się interesująca fabuła(która w pewnym momencie dla sporej liczby odbiorców może znacząco spaść), dobrze dopasowana muzyka, którą można wręcz nazwać genialną, oraz świetne wykonany świat i postacie. W anime zderzają się dwa potężne umysł. Ciężko przewidzieć tutaj kolejny ruch, pomijając jednak zakończenie. Openingi były dobrze wykonane, a w kilkunastym odcinku jako podkład dźwiękowy pojawia się utwór zespołu metalowego. Po raz pierwszy się z tym spotkałem, ale pasował do nastających wydarzeń.
W mojej subiektywnej opinii to anime jest warte obejrzenia. Skoro spodobało się nawet mojemu znajomemu, który jest antyfanem anime, to spora część fanów tego gatunku powinna zasmakować tego tytułu.

Opening:


Czytaj dalej...


Mobile Suit Gundam 00

Napisany przez admin
 dnia 25 marca, 2011 w 

Mobile Suit Gundam 00 ExiaTytuł: Mobile Suit Gundam 00
Czas Trwania: 25 odcinki po 24 minuty

Wcześniej nie obejrzałem żadnej innej wersji Gundama, więc nie będę tutaj porównywał jej z poprzednikami. Całość jak dla mnie jest zbyt schematyczna, przewidywalna? Akcja opiera się na walkach, walkach, walkach. Nawet podczas pełnych patosu przemówień ? walczą. Warto by było ujrzeć bohaterów w innych sytuacjach, niż te przedstawione. Podczas oglądania kilka odcinków zajęło mi, żeby zapamiętać postacie, które początkowo zlewały się ze sobą.

Akcja toczy się w dalekiej przyszłości, naturalne złoża energii zaczynają się wyczerpywać. Tak więc ludzie zaczynają opierać wszelkie nadzieje w odnawialnym źródle energii czerpanym z promieni słonecznych. Korzystać mogą z niej dzięki specjalnie przystosowanemu systemowi, opartemu o trzy wieże o ogromnej wysokości. Każda leży na terenie trzech największych mocarstw ? Unii, pod głównym dowództwem Stanów Zjednoczonych; Ligi Reformy Ludzkości(HRL od angielskiego Human Reform League) w skład którego wchodzą m. in. Chiny oraz Rosja; AEU, w rozwinięciu Advanced European Union. Energia jest teraz powodem sporów, bo właśnie główne państwa, wchodzące w skład poszczególnych światowych potęg, czerpały z nich największe korzyści, zaś te mniejsze państewka skazane były na siebie.

Do akcji wkracza teraz grupa fanatyków, walczących o lepsze jutro. Ich ideały, choć szlachetne, osiągane są w sposób nieadekwatny do celu. Jak to już ktoś powiedział ? ?Wojna dla pokoju jest jak pieprzenie się dla cnoty.? Wybaczcie za sformułowanie, jednak idealnie odnosi się do sytuacji tutaj przedstawionej. Tak więc wracając do fabuły:
Podczas prezentacji najnowszego mobila AEU, pojawia się nieznany dotąd światu robot. Bez problemu rozprawia się z najnowszym dziełem technologii. Po tym wydarzeniu ujawnia się grupa, która jest odpowiedzialna za ten śmiały akt – Celestial Being. Przy pomocy Gundamów, bo tak nazywają się ich maszyny do siania pokoju na świecie, zamierzają zaprowadzić kres wojnom i powszechnej nienawiści.

Piloci Gundamów nie są ewenementami w tego typu produkcjach. Mnie osobiście do gustu przypadł najbardziej Allelujah i jego osobowość. W skład ekipy wchodzą jeszcze: Lockon ? niewątpliwie najroztropniejszy i poddający się emocjom bohater; Tieria ? postać nader zuchwała i wywyższająca się; oraz najmłodszy, lecz najważniejszy bohater serii ? Setsuna, który jest aspołeczny, małomówny i po tragicznych przejściach. Brzmi znajomo? Brakowało mi retrospekcji podczas wyjaśniania jego osobowości, niewątpliwie chciałbym znać jego przeszłość, bo z serii nie wynika zbyt wiele istotnych rzeczy, musimy zadowolić się ogólnikami.

Kolejna rzecz, która jak zawsze kłuje w oczy tych, którzy oczekują od anime czegoś więcej. Mianowicie zawsze, gdy bohaterowie są w opresji ? coś lub ktoś z łatwością pomoże im z tego wyjść. A to nowa broń, a to pozagrobowa pomoc stwórcy organizacji. Na końcu się to odmienia, jednak w zbyt szybkim tempie i w złym stylu.

Muzyka była w miarę dobra, ta wkomponowana w zarówno poetyckie wywody bohaterów, walki czy też umieszczona w openingach i endingu. Jednak te pierwszego typu nie nadają się do samodzielnego słuchania, przynajmniej dla mnie nie są niczym takim. Do samego wykonania nie mam zastrzeżeń, jeśli jednak chodzi o fabułę ? jestem zawiedziony.

 

 


Czytaj dalej...


Great Teacher Onizuka

Napisany przez admin
 dnia 8 marca, 2011 w 

great teacher onizukaTytuł: Great Teacher Onizuka
Czas Trwania: 46 odcinki po 25 minuty.

Szkoła… Większość chodzi do niej z przymusu, ewenementów, którzy łamią te standardy jest znacząco mniej. Bo co ciekawego może być na zwykłych lekcjach, ze zwykłymi uczniami oraz zwykłymi nauczycielami? W tej serii przedstawiony jest nauczyciel, który niekoniecznie chce nauczyć, lecz wychować nowe pokolenie. Nauczycielem został z dwóch pobudek – po pierwsze jego zboczona natura. W końcu gdzie można spotkać wiele pięknych dziewczyn jak nie w szkole? Druga, bardziej racjonalna jak dla tego zawodu to jego osobiste przeżycia w młodzieńczych latach. Nie należał do geniuszy, o czym przypominali mu nauczyciele. Chciał coś zmienić i stać się najlepszym nauczycielem, który nikomu nie pozwoli się zagubić wśród zagmatwanych przeżyć oraz sięgnąć dna. Dnem jednak dla niego samego jest to, że zamiast poznawać piękne maturzystki i stawać się dla nich wzorem, musi poradzić sobie ze zgrają czternastolatków. Choć przedstawieni są jako gimnazjaliści, ich wygląd, przeżyte historie i nastawienie, świadczą raczej o tym, że ich wiek to granice siedemnastu-osiemnastu lat.

W całej serii są przeplatane historie śmieszne oraz poważne, poruszające ważne kwestie. Mimo, że anime było dość interesujące, zachowanie i częste wystawianie się osoby głównego bohatera na pośmiewisko całej społeczności szkolnej, były dość żenujące. Motyw tutaj wykorzystany jest jednak powszechnie znany. Do klasy zepsutych do szpiku kości uczniaków przychodzi nowy nauczyciel, któremu dają w kość. Ten jednak dzięki swojemu osobistemu urokowi i niekonwencjonalnym metodom raz za razem powiększa grupę swoich zwolenników.

Jest to śmieszna komedia, z poważniejszymi momentami. Nie ma tutaj określonej grupy odbiorców, ponieważ każdy praktycznie może znaleźć tutaj coś interesującego. O ile miejscami durne momenty pozwolą wam kontynuować oglądanie przygód młodego Onizuki.
Występują również niespójności, bohaterka po gwałtownej zmianie wyglądu, na następny lub kolejny dzień wraca do dawnego wyglądu. Co prawda w programie komputerowym można to szybko i prosto cofnąć, gorzej jednak z takimi rzeczami w prawdziwym życiu.

Wykonanie graficzne serii do tych lepszych nie należy. Treść i przesłanie niestety nie są oryginalne. Muzyka jest zastosowana w najlepiej wybranych momentach, jednak w tej kwestii da się zauważyć sporą monotonię.

Mimo wszystko ten tytuł nie jest złym wyborem. Warto go obejrzeć, bo mimo wielu wad może się podobać. Nie będzie to moje ulubione anime, ale będzie na stałej, dość wysokiej pozycji. Na plus dla całej serii były ciekawe osobowości poszczególnych bohaterów.

 


Czytaj dalej...


Ergo Proxy

Napisany przez admin
 dnia 19 lutego, 2011 w 

ergo proxy, lil, realTytuł: Ergo Proxy
Czas Trwania: 23 odcinki po 24 minuty.

Przyszłość, ludzie z powodu skażenia środowiska muszą żyć w kopułach, które mają za zadanie odizolować ich od reszty świata. Romdeau, jest na pozór miastem idealnym, bez skaz. Ludziom towarzyszą auto-reivy, których raison d’etre(powodem istnienia) jest służyć swoim panom. Wyręczają ich we wszystkich czynnościach, nawet w tak błahych jak czesanie włosów. Technologia jest na wysokim poziomie – jednak miasto idealne, przychylając się do opinii głównej bohaterki, jest po prostu nudne. Jednak w tej idealnej instytucji pojawia się humanoidalny demon, który już od początku stara się zburzyć ten spokój.

Akcja skupia się na Real(w polskim tłumaczeniu, po japońsku wymawiane jest to jako „Lil”), która pracuje w policji oraz Vincentcie – niczym nieodznaczającym się imigrancie. Postacie mimo, że zbytnio nieodbiegające od używanych wzorów są w większości ciekawe. Idealne miasto potrzebuje idealnych obywateli – taki był cel każdego z mieszkańców Romdeau. Jednak na każdym z tych ideałów, nawet tym, którym pozornie było do takiej postaci najbliżej, patrząc od początku do końca serii, zostawała jakaś rysa. Mniej lub bardziej wyraźna.

Motywy bohaterów jednak nie były tak proste jak to bywa w większości serii. Ich celem nie było ratować ludzkość, bunt przeciw panującym zasadom. Każdy z nich chciał odnaleźć siebie. W tym celu główni bohaterowie wraz z zarażonym auto-reivem wyruszają w podróż, która powinna wyjaśnić nurtujące ich pytania. Natrafiają na inne osady, miasta wyniszczone, bezludne czy też legowiska założone przez ludzi stoczonych na marignes tejże rasy. Przez całą historię na zmianę przeplata się fikcja z rzeczywistością. Momentami nie wiadomo co się dzieje.

Jeśli chodzi o stronę wizualną anime – nie można mu nic zarzucić, obecnie wykonanie jest najlepsze jakie widziałem. Co do sfery dźwiękowej również nie jest źle, czasami wręcz nie wiadomo, że muzyka w ogóle gra w tle, ponieważ pasuje do momentu. Nie jest to co prawda na poziomie graficznym serii, jednak nie jest źle. Również spodobał mi się opening i muzyka w nim. Co do fabuły… Jest wiele niewyjaśnionych rzeczy, zagmatwanych zdarzeń oraz dwa odcinki, które całkowicie zepsuły mroczny, dramatyczny klimat całej serii. Zagłębiając się w filozoficzną formę treści można w paść w proste, do niczego nie zmierzające bagno. Jednak mimo wszystko spodziewałem się czegoś więcej od tego. Do złych bym go nie zaliczył, jednak też nie będzie na szczycie w moim osobistym rankingu. Zdziwił mnie fakt, że tak wiele było ocen twierdzących, że jest to najlepsze anime. Autorzy mimo perfekcyjnego wykonania nie wykorzystali potencjału jaki drzemał w tym tytule. Spotkał mnie niewątpliwy zawód, ponieważ oczekiwałem od tego zbyt wiele.

Polecam do obejrzenia, jednak spora część widowni może być rozczarowana.

 


Czytaj dalej...


Walentynki

Napisany przez admin
 dnia 14 lutego, 2011 w 

recenz.org , recenzje anime - walentynki, życzenia
Dziś szczególny dzień, zwłaszcza dla zakochanych. I to właśnie im chcemy dedykować ten wpis. A tym, którzy jeszcze z jakiegoś powodu pozostają samotni – życzymy by za rok oni również mogli się cieszyć tym dniem z kimś szczególnym.

Nowe recenzje anime już niedługo, obejrzenie ich jednak trochę czasu zajmuje, poza tym mamy jeszcze inne rzeczy na głowie.


Czytaj dalej...


FullMetal Alchemist Brotherhood

Napisany przez admin
 dnia 12 lutego, 2011 w 

fullmetal alchemist brotherhood - EdwardTytuł: FullMetal Alchemist Brotherhood
Czas Trwania: 64 odcinki po 24 minuty.

Anime przeznaczone dla shounen, czyli dla męskiej widowni. Wszystkie tytuły z tej kategorii, mimo że ciekawe, mają schematyczny przebieg zdarzeń. Słabeusz trenuje by zostać najlepszym, na końcu spotyka bossa, głównego wroga, którego oczywiście udaje mu się pokonać. Lecz anime tak wysoko położone w rankingach na wielu serwisach byłoby oparte o przyjęty schemat? Dziękujmy autorowi, że jest inaczej. Jest to druga seria, tym razem stworzona całościowo na podstawie mangi. Wielu uważa ją za lepszą, wręcz nie spotkałem osoby, które by twierdziła inaczej. Sam nie będę poddawał tego porównaniom z pierwszą serią, bo po prostu nie miałem z nią styczności.

Teraz do rzeczy… W anime głównymi bohaterami są bracia Elric, którzy zostali ukarani przez Prawdę, ponieważ złamali tabu. O co chodzi dowiadujemy się szybko w pierwszych odcinkach. Edward, choć starszy jest o wiele bardziej porywczy od brata. Łatwo wyprowadzić go z równowagi wspominając coś na temat jego niskiego wzrostu. Jest to dobry element humorystyczny, pasuje do głównego bohatera. Spokój, cierpliwość to nie cechy, które wzbogaciły by jego postać. Jednak dla wyrównania idealnie pasują do jego młodszego brata, Alphonse’a. Przez grzech zostali naznaczeni, Edward poprzez utratę nogi, zaś Al utracił całe ciało. By go ratować poświęcił rękę i umieścił duszę brata w zbroi. Już w takiej postaci widzimy ich w pierwszym odcinku, który jednak ma nas tylko z nimi zaznajomić, ponieważ jeszcze to nie główny wątek.

Zaklinanie duszy w zbroję? Ano tak, nie wiecie czym to jest spowodowane. Światem rządziła wtedy główna z nauk, alchemia. Nauka ta pozwalała na czynienie rzeczy niezwykłych takich jak nieśmiertelność, kontrola żywiołu, transmutacja metalu w broń i wiele innych. Lecz jak wszystko i to ma pewien mankament. Obowiązuje zasada równej wymiany. A więc by coś stworzyć, potrzeba poświęcić coś o tej samej wartości. Dodatkowo alchemia rządzi się pewnymi zasadami. Głównym z nich jest tabu mówiące, że nie wolno przeprowadzać transmutacji ludzi. Jeśli jednak ktoś jest na to gotów, przypłaci to karą równą swojemu grzechowi. Alchemicy, bo tak nazywają się ludzi zdolni kontrolować alchemię, mogą być dobrzy, lecz również i źli. Tych drugich również nie zabraknie, wręcz ciężej doszukać się tych dobrych. Najlepsi z nich zostają wcieleni do armii jako Państwowi Alchemicy, wojskowe psy, gotowi posłużyć się swoją mocą na wojnach, gdzie była to niewyobrażalna siła.

Akcja dzieje się w 1914 roku w zmilitaryzowanym kraju. Technika, pomijając alchemię lub zjawiska, które stwarzają klimat science fiction, jest więc taka sama jak w tych latach na naszym globie. Jednak wszystko inne daje odczuć, że jest to świat inny, alternatywny do naszego. Fabuła serii, choć poznajemy jej dzieje o wiele później, zaczęła się już kilka wieków przed rozpoczęciem akcji.

Bracia Edward i Alphonse Elrik mieszkali razem z matką, całą trójkę kilka lat wcześniej opuścił ojciec, znany alchemik Hohenheim. Trisha, rodzicielka dobrze zapowiadających się alchemików, jakiś czas po tym umiera. To zapoczątkowało tragiczne zdarzenia, skutkiem czego bracia Elrik zostali naznaczeni piętnem grzechu. Mimo zakazu by jeszcze raz ujrzeć uśmiech matki zdecydowali się na transmutację człowieka. Całość zakończyła się fiaskiem, jednak i tak obaj bracia musieli poświęcić coś równej wartości, co miało symbolizować ich skazę.

Nie chcę pozwalać sobie tutaj na spoilery, które mimo wszystko utrudniły by oglądanie. Lepiej dowiedzieć się wszystkiego w należytym czasie. Sam przed obejrzeniem serii niestety znałem już kilka odcinków naprzód, lecz mimo to jeden z nich, choć znałem całą historię od początku do końca, wstrząsnął mną i tak dostatecznie. Odcinek czwarty, bo o ten właśnie mi chodzi na pewno oddziała na psychikę co wrażliwszych osób.

Seria nie pominęła zakończeń żadnych wątków, jeszcze daleko od końca nie mogłem uwierzyć, że to nie skończy się już, zaraz patrząc na szybki obrót zdarzeń. Na fabułę składa się wątek główny, wiele historii pobocznych oraz odnoszenie się do wcześniejszych wydarzeń. Wiele razy szukałem czegoś co w moich oczach może przerosnąć Elfen Lied. Wreszcie mogę powiedzieć, że jest coś takiego. Dramat z komediowymi elementami, całość, która się dopełnia. Historia, która potrafi wstrząsnąć i na pewno nigdy nie zapomnę tego tytułu. Połączenie takich elementów, stworzenie całkiem nowego świata i takiej fabuły na pewno było niemałym wyzwaniem dla autora, jednak cieszę się, że na pewno nie unikając wysiłku stworzył coś takiego.

Dobre wykończenie postaci i całego świata przedstawionego w tym anime idealnie dopełnia muzyka dobrana do najlepiej przeznaczonych do tego scen. Lubię, gdy nie ogranicza się ona jedynie do openingu i endingu, których tutaj również było kilka. Z całą stanowczością mogę polecić wam tą serię. Wybaczcie, że tak mało słów opisu w tym wpisie, jednak nie da się tego w prosty sposób opisać. Jeśli szukacie shounena z niebanalną fabułą – nie przegapcie tej serii.

 


Czytaj dalej...


Starsze wpisy
Rajdy

Zapowiedzi recenzji


  • Code Geass Hangyaku no Lelouch
  • Death Note

Kategorie


Aktualnie online


Osób online: 2


Copyright © 2011 Recenz.org
Dowcipy | Download Free Super Mario Games | Opisy | konkurs | gierki flash platformowe | nieruchomości bielsko | ośrodki wypoczynkowe | Gliwice
Wykonanie motywu: diempl
Oprogramowanie strony: wordpress.